SASUKE
Gdy znalazłem się przy łóżku na którym spała Sakura nie mogłem się napatrzeć jej słodkiej twarzyczce pogrążonej we śnie, wyglądała tak bezbronnie całkiem inaczej niż na co dzień teraz nie mogła na mnie na krzyczeć i pomyśleć że ta dziewczyna za kilka miesięcy będzie zmuszona do małżeństwa przez głupią obietnice daną sobie przez ojców dzieci, nie rozmyślając więcej o zielonookiej jak i małżeństwie położyłem się na łóżku i delikatnie jakbym bał się zbudzić ją ze snu przybliżyłem do niej okrywając nas granatowym okryciem. Gdy już prawie zasypiałem poczułem jak dziewczyna wtula się we mnie na co ja objąłem ją by po chwili udać się do krainy morfeusza.
SAKURA
Rano gdy się obudziłam czułam niemiły pulsujący ból głowy, a po krótkim rozeznaniu mogłam stwierdzić iż jestem w pokoju Sasuke nie byłam do końca pewna co się wczoraj stało pamiętałam Hirakiego i to co chciał zrobić następnie to jak piłam w barze i taniec z Sasuke potem urwał mi się film. Po dziesięciu minutach postanowiłam udać się do kuchni gdzie zastałam bruneta.
-Sasuke ja przepraszam.-powiedziałam cicho spuszczając głowę.
-Sakura.-usłyszałam a po chwili poczułam jego lewą rękę na mojej tali z kolei prawą podniósł mój podbródek bym patrzyła w jego oczy.
-Sakura nic się nie stało naprawdę nie martw się nie mam ci za złe twojego zachowania.-powiedział smętnie się uśmiechając po czym dodał.
-A teraz choć się ubrać bo chyba nie zamierzasz mi tak paradować po całym domu.-gdy Sasuke to powiedział spojrzałam z dziwnym wyrazem na niego a dopiero potem na siebie i zdając sobie sprawę z tego iż jestem bez spodni uwolniłam się z obiec młodszego Uchihy i pokazują mu język skierowałam się do jego pokoju. Gdy już się tam znalazłam zaczęłam poszukiwać wzrokiem ubrań aczkolwiek nie mogłam ich znaleźć i właśnie w tej chwili Sasuke zaśmiał się a ja spojrzałam w jego kierunku a konkretniej na framugę drzwi o które się opierał.
-Sasuke... gdzie są moje spodnie.-jęknęłam zrezygnowana na co brunet ponownie się roześmiał.
-To nie jest śmieszne nie odzywaj się do mnie.-powiedziałam i naburmuszona siadłam na łóżku.
-Oj Saki, Saki.-powiedział rozbawiony wchodząc do toalety.
-Czego?!?-powiedziałam nieco wkurzona a Uchiha wychodząc z pomieszczenia w którym się znajdował pokazał mi moją przynależność.
-Gdzie one były przeszukałam chyba wszystko?-jęknęłam z ból który spowodował za szybki ruch mojej głowy.
-A szukałaś może w łazience?-odpowiedział pytaniem na pytanie nie przejmując się moim zachowaniem.
-Nie.
- Widzisz a mogłaś a teraz ubierz się i zejdź na dół.-powiedział wychodząc z pomieszczenia.
-Okey.
Po pięciu minutach byłam w kuchni w której brunet zalewał dwa kubki wrzącą wodą i stawiając je na stole zwrócił się do mnie stawiając jeszcze jedną szklankę z wodą i tabletką przede mnie.
-Saku zjedz śniadanie potem pójdziemy do ciebie byś się przebrała a nastempnie możemy gdzieś pojechać.-powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha na co ja kiwając głową oddałam uśmiech po czym wypiłam zawartość przezroczystej literatki.
Jak powiedział tak się stało i po zmyciu talerzy udaliśmy się do mnie do domu gdzie po od kluczeniu drzwi skierowaliśmy się do mojego pokoju w którym Sasuke się rozgościł i włączając telewizor zaczął oglądać jakiś mecz piłki nożnej za to ja zabierając potrzebne rzeczy skierowałam się do łazienki gdzie wzięłam odświeżający prysznic. Gdy wychodziłam z kabiny okryłam się szczelnie puchatym ręcznikiem którym wytarłam się dokładnie a następnie zakładają bieliznę podeszłam do lustra gdzie wysuszyłam włosy i umyłam zęby po czy zrobiłam delikatny makijaż składający się z wy tuszowanych rzęs i pomalowanych na matowo ust gdy i tą czynność wykonałam ubrałam na siebie jasne jeansy z wytarganymi dziurami i żółtym gorsetem wiązanym z tyłu na cienkich ramiączkach do tego 3/4 czarnym a'la żakiecie. Gdy byłam już gotowa założyłam na nogi szpilki i pozostawiając włosy rozpuszczone wyszłam z toalety. Gdy zauważyłam jak brunet na mnie spogląda uśmiechnęłam się i siadając obok niego na sofie zapytałam.
-To jakie mamy plany na dziś?
-Kino.-odpowiedział natychmiast uśmiechnięty po czym jeszcze bardziej się wyszczerzając dodał jakby bardziej zamyślony
- Musimy do nich zadzwonić.-powiedział bardziej skupiony.
-”Nich” znaczy?-zapytałam nie za bardzo wiedząc o kogo mu chodzi.
-No ja do chłopaków ty do dziewczyn od nas.
-Aaa no spoko, na którą?
-Jest za dwadzieścia dziesiąta na dwunastą powinni się wyrobić.-powiedział wyciągają telefon z kieszeni spodni by zobaczyć która jest godzina.
-No co do Ino to mam złe przeczucia.-powieszawszy to zachichotałam a po chwili i do mnie dołączył Sasuke domyślając się o co mi chodziło. Z brunetem naprawdę dobrze mi się rozmawiało i chociaż nie znałam go długo to wiedziałam że mogę mu zaufać przy nim byłam tą dawna Sakurą tą Sakurą z nawet najmniejsze rzeczy potrafiła się cieszyć.
Po chwili zadzwoniliśmy do naszych przyjaciół a mianowicie do Naruto, Kiby, Nejego, Shikamaru, Garry, Hinaty, Ino, Teten i Temari .Oczywiście jednym wyjątkiem do którego z początku nie mogliśmy się dodzwonić był blond włosy chłopak który jeszcze spał. Gdy obdzwoniliśmy wszystkich ponownie skierowaliśmy się do domu kruczowłosego i wsiadają do jego auta odjechaliśmy w stronę Centrum Handlowego.
Po dwudziestu minutach jazdy w korkach znaleźliśmy się na parkingu owego Centrum i wchodzą do wielkiego budynku skierowaliśmy się do sklepu z ubraniami po jakimś czasie zostałam wepchnięta przez bruneta do przebieralni przymierzając ciuchy jakie on dla mnie wybrał. Gdy wyszłam z pomieszczenia Sasuke zaczął oceniać.
-Te spodnie które wybrałem na pewno bierzemy ponieważ idealnie podkreślają twoje długie nogi ale tej bluzy nie bo wszystkie twoje atuty zakrywa.-powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu
-Sasuke.-mruknęłam -Nie wszystko co nosze musi ukazywać moje atuty.-powiedziałam dając nacisk na „atuty”.
-No cóż ja tylko chciałem abyś choć trochę dorównywała mojej urodzie.-powiedział gestykulując i wskazują na siebie a ja nie mogąc dłużej powstrzymywać się zaczęłam się śmiać jak opętana a widząc jego minę szybko schowałam się do przymierzalni. Po kolejnych minutach i ponownej kłótni na temat tego że ja zapłacę za swoje ciuchy a nie on wyszliśmy ze sklepu a na twarzy bruneta widniał wielki uśmiech który pokazywał jaki on to nie jest zadowolony z tego że jednak zapłacił za te ciuchy. Przez kolejną godzinę chodziliśmy po sklepach wygłupiając się a gdy godzina wybiła wpół do pierwszej zakupy zanieśliśmy do auta a sami udaliśmy się pod umówione miejsce jakim okazało się być kafejka obok Kina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz